Szukaj u nas

środa, 30 maja 2012

Jacadi Fille, Mademoiselle-zaskoczenie


Od kilku lat znam markę Jacadi z zapachów dla milusińskich chociaż firma słynie z ubranek dla dzieci. Jedna
z moich klientek mieszkająca na stałe we Francji opowiadała że w dobrym tonie jest obdarować niemowlaka kreacją tej marki a co zacniejsze rodziny kompletują pełną wyprawkę. Ciuszków nie widziałam ale zdjęcia na stronie wspaniałe http://www.jacadi.fr/ 
Zapachy wybierają u mnie babcie, mamy w okresie przedświątecznym i jakoś tak było do teraz:-) A wszystko za sprawą mojej sąsiadki Pani Kasi z biura podróży Kemi która będąc w sklepie spryskała się Fille
i Mademoiselle zachęcona różowym opakowaniem. I tak wypachniona spotkała się z koleżankami, które zachwycił zapach i oczywiście nie omieszkała mnie o tym poinformować.
Mademoiselle to czysty szyk i elegancja małej modnisi rodem z Paryża. Otoczona zapachem musujących owoców pomarańczy i nektarynki. Maleńki bukiet róży i ciepłe akordy owocowe liczi na tle delikatnej wanilii. Ten wesoły zapach świetnie nadaje się również dla starszej siostry na lato i mogę zapewnić ze nieźle się utrzymuje.
Fille to koktail owocowy z cząstkami pomarańczy, limonki i figi w towarzystwie fiołków i irysa. Na koniec magiczne słodkie nuty karmelu te które zawsze zachwycały mnie w Escadzie Special Edition (miałam w czerwono złotej sukience chyba w 1997-8 roku). Prześliczna słodycz "blisko ciała" super karmelek dla fanek słodkich nut, świetna alternatywa zapachu na lato. Opakowania to proste bryły ale kolory ciekawe (moga być ładnym akcentem na toaletce) w zestawie maleńka szmaciana laleczka świetny wybór dla córeczki i mamy czyli 2 w 1.
Dzisiaj zabrałam do domu kulę do kąpieli. Ciekawe czy zgadniesz którą?:-)


niedziela, 27 maja 2012

Visoanska krem pod oczy Eye Potion

Elżbieta Wysoczańska , twórczyni marki Visoanska, wraz z najlepszymi francuskimi naukowcami opracowała nowatorską, skuteczną i trwałą odpowiedź na wszystkie czynniki starzenia się skóry. Visoanska to linia 12 kosmetyków do stosowania na twarz i doustnie. Opiera się na synergii aktywnych składników pochodzenia naturalnego i najnowszych osiągnięć biotechnologii.
I tak dalej...... ale to można przeczytać w opisach  marki.http://oryginaly.com/visoanska/342-eye-potion-krem-pod-oczy-na-dzie.html
A ja zakochałam się w tym kremie na zabój :-). Moja skóra to paskudnie odwodniony kawałek pustyni, niechętnie zmieniam kremy ( chociaż ktoś mógłby powiedzieć że jak mogę to powinnam korzystać). Ale właśnie to że tyle ich mam na półce to coraz trudniej mi zaufać "cudom techniki". Mam ten luksus że jeśli marka mnie nie zachwyci to nie kupuję do sklepu bo i tak nie zaproponuje jej kosmetyków klientom. Tyle o moich zasadach:-)
Tubka cienka i długa z dziwacznym zakończeniem dzięki któremu można nakładać krem bezpośrednio pod oko. Ja nakładam na palec czyli tradycyjnie. Zapach nie jest moim faworytem ale konsystencja już tak, lekka łatwo się aplikuje palcem serdecznym. Szybko się wchłania i to tyle podobieństw do innych kremów.
Cały dzień po nałożeniu Eye Potion utrzymuje się niesamowity komfort nawilżenia i prześlicznie rozświetlona skóra wokół oka. Dotychczas takie rozświetlenie otrzymywałam dzięki korektorom które często po kliku godzinach nie wyglądały u mnie ciekawie.
Zużyłam już dwa opakowania  kremu (oczywiście wypróbowałam zachęcona inne kosmetyki Visoanska) odczuwam zmiany bardzo pozytywne a namówione znajome klientki podzieliły mój zachwyt. Produkt na szóstkę z plusem.

sobota, 26 maja 2012

Vanilia

Szybko, potwierdzam faktycznie szafa pachniała zapachem lodów z dzieciństwa..........................więc po co mi saszetki pachnące, zawieszę szalik.

piątek, 25 maja 2012

Pyszności........Vanille Apricot


 Prawie dwadzieścia lat pracy w zapachach nauczyło mnie że gusta się zmieniają i że dla mnie na chandrę najlepsza jest wanilia. Kilka lat temu znalazłam zapach Vanille Apricot marki Comptoir Sud Pacifique. Początkowo dostępna była w sieci a później trafiła do perfumerii tradycyjnych ( czyli do mnie). Jakiś tydzień stała grzecznie w linii na półeczce i drażniła mnie swoją metalową buteleczką w kształcie pocisku i to na dodatek srebrną, be:-(.
 Mam taka zasadę że nowych zapachów uczę się codziennie jednego, próbuję intensywności, jak długo się utrzymuje,  pokazuje zaprzyjaźnionym klientom, itd. Jakie było moje zdziwienie kiedy nadeszła chwila na VA i nagle ta ciepła nuta znanej nam wszystkich słodyczy zawładnęła moimi zmysłami. W głowie powstała natarczywa myśl "co to jest" takie, dalekie gdzieś z dziecięcych lat, milutkie, mięciutkie...........przecież to tylko wanilia mogła być wszędzie. W kuchni, ciastkarni?
 Nie, to zapach lodów bakaliowych, które nakładała Pani z okienka na upieczony wafelek. 
Lody trzeba było szybko zjadać bo słońce roztapiało je i stróżki spływały na sukienkę........
Dzisiaj wyciągnęłam buteleczkę żeby wytrzymać przymusowe zakupy w olbrzymim centrum. Zapach towarzyszył mi jak przyjaciel umilając przepychanie się miedzy śpieszącymi się ludźmi. Ogrzewał jak ciepły sweterek wieczorem gdy chłodek dokuczył na parkingu. A najlepsze jest to, że jutro w szafie" przywita" mnie rano szal pachnący tym fantastycznym waniliowym zapachem.

wtorek, 22 maja 2012

Noire Serge

To chyba jakaś "czarna seria" się rozpoczęła. Zapach o którym czytałam klika wypowiedzi zanim go poznałam. Pierwsze wrażenie takie sobie, kolejny niezły niszowiec ( w głowie kołatały mi się recenzje z innych blogów). Papierek z zapachem wogóle się nie wyróżniał wśród innych-no dobra niech jest koncentrat. I jakie było moje zaskoczenie go klient spróbował na skórę jedna małą dawkę. Zrozumiałam wówczas słowa-" Feniks, mityczny ptak płonący w apogeum własnego splendoru, w triumfalnym blasku i wciąż odradzający się z popiołu". Zapach wybuchnął z całą siłą dopiero po kilku minutach i w przepełnionej innymi zapachami perfumerii uderzył tak mocno że już nic innego się nie liczyło. Para wybierająca prezent równocześnie zdecydowała-ten poprosimy- Pani stwierdziła ze ma gęsią skórkę na ramionach. To mocny dymny zapach z ogniska, w którym dorzucono jeszcze mokre drzewa nasączone żywicą. W mroku iskierki skaczące w niebo roztaczają woń korzennych przypraw. To będzie przebój w mojej maleńkiej perfumerii. dzisiaj nie mogę dołączyć zdjęcia więc polecam link naszego sklepu( to nie krypto reklama, robimy to oficjalnie:-))
http://oryginaly.com/koncentrat/62-serge-noire-koncentrat.html

poniedziałek, 21 maja 2012

G Nejman Le Seducteur EDP

Według producenta to zapach o nucie orientalno-drzewnej, skład ciekawie opisany:
Nuty głowy: bergamotka, mięta, bylica pospolita, galbanum, rozmaryn
Nuty serca: paczula, cynamon, liście drzew, tymianek, gałka muszkatołowa
Nuty bazy: mech, miód, balsam z sosny, piżmo, skóra.
Zgoda to wszystko tam jest i tu są mądrzejsi i bardziej wyrafinowani. Ja pryskam na papierek kilka kropel, zamykam oczy i widzę czarną połyskującą ścianę, mieniącą się w głębokim zielonym kolorze. Pomimo czerni odczuwa się miękki dotyk mocnych akordów gałki muszkatołowej, piżma i skóry a na koniec ciepły miód otula nas swoim bursztynowym blaskiem. To mój ulubiony zapach w linii G.Nejman, moim zdaniem najmocniejszy w duecie z Emir. Nie mam określonych klientów, sięgają po niego Panowie od 27lat i wyżej charakteryzuje ich jednak wspólny podziw dla nasycenia zapachu i intensywności.
Na zdjęciu występuje w starej szacie graficznej (dzisiaj jest okrągły) osobiście jednak wolałam stary flakon, na szczęście środek pozostał ten sam. Polecam ten zapach mężczyzn który "lubi pachnieć" i nie boi się mocnych i konkretnych zapachów.
http://oryginaly.com/gj-newman/4-g-nejman-le-seducteur-edp.html

niedziela, 20 maja 2012

Test tuszu-wnioski

Tusz wytrzymał imprezę, rzęsy rzeczywiście bardziej gęste i dłuższe. Zmywanie proste, udało się mydłem do twarzy bo na pełny demakijaż nie miałam siły:-) Dodatkowy plusem jest fakt że tym razem firma pokusiła się o wypuszczenie różnych kolorów i to jest strzał w dziesiątkę.


piątek, 18 maja 2012

Pupa Vamp

No już jest, cały srebrny, śliczniutki w czerwonym opakowaniu w sześciu kolorach. Ja lubię czarne chociaż wizażystki częstowały mnie brązem, jakoś czarny tusz zawsze do mnie przemawiał. Przecież jeśli robię makijaż to nie będę udawała że go nie mam ( w końcu kto mi zabroni?:-)). Szczoteczka wrzecionowata odwrotnie czyli na końcach dłuższe włoski w środku krótsze. Konsystencja na pewno nie lejąca, zapach normalny, jak to tusz fiołków nie ma. Nakłada się szybko bez niepotrzebnego poprawiania...........................efekt: łał. No proszę cóż za spojrzenie: powłóczyste, rzęsy widoczne ale nie obsmarowane jak to czasami bywa (szczególnie jak mam tusz 2w1 z odzywką).
dzisiaj wybieram sie na zwariowaną imprezę. jak się obudzę to opowiem jak spisał się mój nowy nabytek.

środa, 16 maja 2012

Ciepłe kwiatuszki na dzisiejszy wieczór

Jutro spotkanie na szczycie z jedną z uczestniczek "zlotu czarownic"(ale o tym potem) a moja osobistą przyjaciółką. Lat temu kilka, zakochała się w prześlicznym zapachu Martina Micallef Pritemps, zresztą osobiście jej dobierałam do prześlicznych błękitnych oczu (kota w butach). Sama wolę mocniejsze nuty jednak dzisiaj kilka kropel to łąka delikatnych kwiatuszków róży i ciepła nutka pudrowej wanilii, świetna na wieczór z deszczem za oknem.

http://oryginaly.com/zapachy-damskie/3-m-micallef-printemps-edp.html

wtorek, 15 maja 2012

Testujemy krem Matis z kwasem hiarulanowym

Nie będę tu wklejać opisów marki bo to można znaleźć a zawiłości nazewnictwa branżowego męczą. Już samo wypowiedzenie nazwy kwasu stanowi niezłą zabawę. Ale do rzeczy: pudełeczko bardzo estetyczne nawiązujące do linii korygującej i wypełniającej zmarszczki (rany co za słowo). Po otwarciu chwila na badanie ograno-leptyczne no i zaskoczenie, przepiękny zapach, delikatny lekko świeży, miła odmiana po ostatnim moim wynalazku z KH. Sama aplikacja kremu przyjemna, dzięki lekkiej konsystencji szybko się wchłania. Po dwóch tygodniach prób mam nawilżoną skórę, rozświetloną, dłużej utrzymuje mi się mój podkład dla suchej cery. Mogę polecić produkt z pełną odpowiedzialnością jednak moje motto zawodowe brzmi "ten krem dobry, który nam pasuje"

poniedziałek, 14 maja 2012

Cudowne rozmnożenie

I udało się, będzie jeszcze jeden blog ( chociaż czasu tu nie mam zbytnio żeby pisać ale ambitnym trzeba być)!!!. Tak trzeba być twardym-postanowione.

44plus w życiu i szafie

No i po co?, a może tak trzeba albo z nudów?. Nie nigdy mi się nie nudzi:
"mam tak ciekawy umysł że nigdy się ze sobą nie nudzę". Kiedyś mi się wymyślił kiedy śliczna dziewczyna kończąc ziewać wyszeptała -"jak mi się nudzi oooooooooooo"
No i chyba dlatego ze nie mam co robić:-) postanowiłam z koleżankami pisać, a o czym?
A o kobietach 44 plus ( dotyczy wieku i rozmiaru ).
Najpierw jednak muszę zorientować się jak obsługuje się to fantastyczne "ustrojstwo" jakim jest blog.

Atelier kolonskich zapachów

Atelier: pracownia lub studio artysty czy projektanta . Miejsce,  gdzie tworzy swoje dzieła, ale także wypoczywa.
Cologne: oryginalne wody kolońskie zostały stworzone trzysta lat temu przez włoskiego perfumiarza, zamieszkałego w niemieckim mieście Kolonia. Świeże kompozycje olejków cytrusowych inspirowały wspomnienia artysty z ojczyzny. Były rewolucyjną alternatywą dla ciężkich zapachów tamtych czasów i zapoczątkowały nowy styl noszenia perfum.