Szukaj u nas

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dyskretny makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dyskretny makijaż. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 kwietnia 2017

Tusz z Pupy. Co on robi proszę Pani?

Świetnie pracuje się w Perfumerii z kosmetykami włoskiej marki Pupa Milano. Na większość waszych, obecnych czy przyszłych zachcianek, spece mediolańskiej laleczki już znają odpowiedź. Doceniam to na każdym kroku. Ciekawy nowatorski makijaż, aby olśnić koleżanki - bardzo proszę. Odlotowy lakier do paznokci z pędzelkiem wygodnym nawet dla bardzo początkującego manicurzysty - nie ma sprawy. Klasyka do biura, żeby się nie rzucać nadmiernie w oczy - jasne. Często sięgam do przepastnej czarno czerwonej szafy. Zazwyczaj znajdujemy w niej coś wartego uwagi, z czym wracacie do domu. Ja jestem spokojna o świetną jakość produktu. Wszyscy zadowoleni :)



Pupa znana jest także z wyśmienitych tuszy do rzęs. Ostatnio naliczyłam aż 6 różnych typów. Całkiem sporo. Wszystkie w designerskich minimalistycznych opakowaniach. Większość w wariancie ekstremalnej czerni. Codziennie mnie pytacie, czym różnią się od siebie. Co one robią, Pani Karino? 

No dobra. Mnie nie trzeba długo prosić. Trochę rozjaśnię temat. W końcu dobry, odpowiadający nam tusz, to ważna sprawa. Zacznijmy od 3 pierwszych produktów z naszej półki

Na rozgrzewkę najprostszy przypadek. Ultfraflex Mascara to specjalistka od wydłużania i zakręcania rzęs. Tusz niezwykle bogaty w cząsteczki odpowiedzialne za modelowanie. Do tego obdarzony sprytną szczoteczką. Ma z jednej strony szczoteczki krótsze, z drugiej dłuższe włoski. Jedna strona rozprowadza tusz od nasady włosa. Druga strona rozczesuje oraz układa. Jeśli potrzebujesz dokładnie uczesać, podkręcić i wydłużyć rzęsy, a nie zależy Ci na grubości - jest idealna.

Ultfraflex Mascara
Ultfraflex Mascara

Jedna z bardziej rozpoznawalnych linii kolorowych kosmetyków marki to Vamp! Oczywiście tusz znalazł się wśród całego bogactwa cieni, róży i podkładów tej serii. Występuje w wielu kolorach, nawet tak szalonych jak fiolet. 
Co potrafi Tusz Pupa Vamp!? Maksymalnie pogrubi Twoje rzęsy, doda im efektownej objętości. Woski połączone ze składnikami modelującymi pozwalają na lekkość oraz sprężystość. Jeśli nie oczekujesz efektu kilometrami ciągnących się, wywiniętych rzęs. Wolisz dobrze ujarzmione, gęste, grube firanki - wybierz Vamp! 

Vamp!
Vamp!


Dla porządku od razu wyjaśniam. Pupa Milano proponuje zwykle zdecydowane, mocne akcenty w makijażu. Kochają je również wielbicielki włoskiej marki. W linii Vamp! zaproponowała nam bezpiecznie ekstremalny Vamp! Extreme. Wszystkie zalety starszego rodzeństwa doprowadza do granic efektowności. Dla tej młodej buntowniczki każdy kolor jest dobry pod warunkiem, że to czerń. Czerń czarna, jak najczarniejsza być może. Faza wodna w połączeniu z woskami otuli Twoje rzęsy. Będą lekkie, niezwykle gęste, pogrubione i atramentowo czarne. Podobnie, jak Vamp!, ani nie doda im spektakularnie długości, ani mocno nie podkręci.

Vamp! Extreme
Vamp! Extreme

Na dziś wystarczy. Zapamiętajcie

Uff... 




wtorek, 21 marca 2017

Vita Liberata Muśnięta słońcem

Tak. Przyznaję się. Pomyślałam, że to kolejny wynalazek, który wyląduje w kartonie i na tym skończy się jego kariera. To dokładnie przebiegło mi przez myśl, kiedy dostałam do przetestowania nowy produkt Vita Liberata.

Dodatkowo paczka musiała trafić na wyjątkowo podły dzień w firmie kurierskiej. Wymięte pudełko wyglądało naprawdę żałośnie. Nie zwróciłam nawet uwagi na opakowanie w moim ukochanym złocie. Nic nie zachęcało do sprawdzenia wnętrza. No i... trafiło na komodę w kącie pokoju. Nawet nie dotarło do Perfumerii.

Tu nadchodzi miejsce na nieoczekiwany zwrot akcji. Niedziela.

http://oryginaly.com/vita-liberata/1480-trystal3-bronzing-minerals.html


Dzień kiedy testowałam nową markę kremów. Z niepowodzeniem. Nie polecę jej Wam. Moja twarz zdecydowanie i natychmiastowo potrzebowała pomocy. Skóra była tak sucha, że nie przyjmowała podkładu. Zbawczy puder bananowy został w pracy. Ja w rozsypce i niespodziewane wyjście na proszony obiad. (sic!)

Jestem zawodowcem. Mam ukochany krem, który zawsze działa. Poratowałam nim facjatę. Spisał się jak zawsze świetnie. Ale czym tu się umalować? Mój wzrok zatrzymał się na zapomnianym wymaltretowanym pudełku. Trochę zdesperowana i poganiania przez małżonka - błyskawicznie odnalazłam instrukcję. Krok po kroku nałożyłam puder.

Cieniusieńką warstwę precyzyjnie rozprowadziłam pędzlem z zestawu. Należy docenić dbałość producenta za dobór akcesoriów. Zazwyczaj te sprzedawane jako gratis do zestawu, niczym nie błyszczą. Ten sprawdził się świetnie. Najpierw policzek, szczęka a reszta na połowę twarzy. Ponownie pędzel i analogicznie druga część.

Tego dnia wyglądałam naprawdę dobrze. Efekt utrzymał się do późnego wieczora. Delikatnie rzecz ujmując, należę do osób, które stronią od opalania. Jestem też mistrzynią wyszukiwania cienistych miejsc na plaży. ;) Minimalna ilość pudru nadała mojej cerze efekt świeżości i delikatnego muśnięcia słońcem.

A jaki finał? Puder Mineralny Vita Liberata Trystal3 Bronzing to mój ulubiony produkt brązujący. Nakładam go co dwa, trzy dni na krem. Wybrałam ten w wersji jaśniejszej. Rozprowadzam go po całej twarzy, szyi i dekolcie. Próbowałam również na podkład, ale aplikując go innym pędzlem, jak bronzer.

Przyznaję. Tak, to genialny produkt. Niezwykle prosty w użyciu, nawet jeśli się kompletnie nie znacie na makijażu. Skład ma krótki, minimalny - świetnie się wpisuje w trend produktów ekologicznych. Nie zauważyłam brudzenia kołnierza. Efekt pozostawia bezcenny.

Kilka produktów marki Vita Liberata znajdziecie już na półkach naszej Perfumerii. Mają rewelacyjną maseczkę i serum. Ja zyskałam kolejny rewelacyjny kosmetyk i tę pewność, że polecając go innym - wiem co mówię.

środa, 30 listopada 2016

Diamentowy pył

Moja serdeczna koleżanka mawia, że idzie sobie domalować urodę. Zawsze lekko się uśmiecham do całej ironii tego zdania. No, ale cóż. No trafne jest. Przyznacie.

Makijaż, nawet pospieszny, potrafi zupełnie nas zmienić. Stwierdzam to każdego poranka, nakładając maskarę, eyeliner i róż. Odzyskuję twarz, znaną w codziennym służbowym świecie. Raz z rozpędu, w jakimś sennym widzie, nie pomalowałam rzęs. Nawet faceci zauważyli, że coś nie gra. Głosy dzieliły się na te, które z troską pytały dlaczego taka jestem niewyspana oraz na życzliwych pytających, jak to robię, że klawiatura nie odbija mi się na policzku.

Okazało się, że pospiesznie odprawiany rytuał dodaje mi jednak wyrazistości. Nie wspominając o pozorach wypoczęcia mimo bladego świtu.


Przyznam, że doceniłam też jakość kosmetyków, które pozwalają mi traktować makijaż bezrefleksyjnie i niedbale. Dbają o dobry efekt trochę za mnie. Dla mnie to ważne. A dla Was?

Przypomnijcie sobie wszystkie frustracje, kiedy zamiast idealnej twarzy wychodzi maska. Potem trzeba odczekać przed wyjściem, aż nasz wysiłek się wtopi w skórę. Będzie nadążał za mimiką. Nie cierpię tego momentu. Dlatego dla Perfumerii poszukujemy produktów, które nas zachwycą, zadziałają a pozostaną niezauważone. Natychmiast. Tym razem zachwyciła nas włoska marka makijażu Nebu Milano

NEBU BAKED FACE&BODY SATIN PLATINIUM
Nebu Baked Face&Body Satin Platinum

Przekonała nas nie tyle otoczka mediolańskiej marki. Choć jesteśmy łasi na takie smaczki, jak szlachetne opakowania uwieńczone kryształem Swarovskiego. Idealne pędzle. Blask 24 karatowego złota puderniczek. Włoski, niezwykle luksusowy rodowód.

Przekonała nas jakość. To ona powoduje błysk w oku Kariny, zaraz po nałożeniu wypiekanych pudrów Nebu. Wzbogacone diamentowym pyłem, zachowują wszystkie swoje właściwości odżywcze, nawilżające. Twarz natychmiast wygląda na zadbaną. Po prostu zadbaną. Nie perfekcyjnie umalowaną, ale luksusowo wypielęgnowaną. 

Mogę zapomnieć znów o maskarze. Co mi tam... I tak będę wyglądać, jak milion dolców w sztabkach złota!