Szukaj u nas

sobota, 9 czerwca 2012

Słodkie dla podniebienia

Ważne dla mnie słodkości w zapachach dzisiaj porzuciłam dla radości rozpieszczania podniebienia. A okazja znakomita bo zostałam zaproszona na otwarcie nowej kawiarni Czekolada Cafe. No i jak tu nie skorzystać z zaproszenia kiedy grupa fajnych ludzi chce zrobić coś ciekawego. Trzeba wspierać inicjatywę z mikro rynku bo to bezpośrednie towarzystwo z mojego otoczenia rynkowego.
W ślicznie odnowionej kamienicy umiejętnie wykorzystano lokale i podwórko świetnie aranżując powierzchnię nie tylko na parterze ale również na pierwszym piętrze.
Gdzie powstała wystawa młodej artystki, a wykorzystana do tego galeria świetnie wpasowana została w klimat.

Czekały na nas wyśmienite desery gdzie głównym smakiem była czekolada. Oprócz klasycznej płynnej czekolady do picia (muszę przyznać że smak odurzał wyrafinowanym połączeniem lekkiej pianki z luksusową czekoladą bez niepotrzebnej dawki cukru) ciekawostka, gęsta płynna czekolada w wafelkowym kieliszku z zatopionym kawałkiem truskawki. Na początek zaskakiwał intensywny zapach dojrzałego owocu ogrzanego słońcem. Truskawka pozostawiała lekko kwaśny smak, który z wielką lubością powoli łagodziła wręcz budyniowa masa z naturalnej czekolady. Delikatnie rozpływając się w ustach pozwalała doświadczać z wielką intensywnością "zaskoczenia" jakie niesie połączenie ze sobą tak biegunowo różnych smaków. Jednym słowem na twarzach degustujących ten ciekawy deser, dało się zauważyć zachwyt.
Miejsce jest bardzo klimatyczne i myślę że jeśli prowadzącym uda się wprowadzić w życie swoje plany będzie to moje i wielu innych smakoszy wyrafinowanych deserów stały punkt w programie spotkań z przyjaciółmi.
Z niecierpliwością czekam na rozwój sytuacji.

czwartek, 7 czerwca 2012

Pupa tusz Diva

Diva, jak nazwa wskazuje to gwiazda, primadonna, aktorka, kobieta która zdobyła zainteresowanie innych. Ale może być też starą śpiewaczką doświadczoną przez życie o zdziwaczałych poglądach. Zawsze to jednak ktoś kto zasługuje na nasze zainteresowanie, ktoś o szczególnych cechach nie tak powszechnie występujących. Taki właśnie jest ten tusz Pupa "przystrojony" w czerwoną suknię (tak znaczący kolor dla całej marki). Diva może również dlatego że jest na specjalne okazje, wielkie wyjścia, makijaże gwiazd.
Po otwarciu rzuca się w oczy mega gruba szczoteczka, sprawia wrażenie lekko oblepionej chociaż w późniejszym użytkowaniu dochodzimy do wniosku że nie jest to kolejny "smarujący" kosmetyk. Jego zadanie to maksymalne wydłużenie i pogrubienie rzęs więc Pani poszukująca naturalności w makijażu powinna zdecydować się na inny produkt. Rozmiar szczoteczki (pomimo mojego początkowego przekonania) zupełnie nie utrudnia aplikacji. Tusz nakłada się łatwo i wystarczy dwukrotnie przeciągnąć szczoteczką by pogrubić rzęsy bo przykleja się jak namagnesowany :-) jednak nie pozostawia grudek. Jednym słowem, lubisz firanki sięgnij po Divę. Z moich kilkuletnich doswiadczeń przestrzegam przed:
-tzw. pompowaniem powietrza do tuszu (ogranicznik na nakrętce i tak zbiera nadmiar kosmetyku więc nie nabierzemy go więcej a na pewno wpompujemy powietrze, które znacząco skróci czas użytkowania).
-dolewaniem jakiejkolwiek !!!!!!! cieczy w celu "przedłużenia życia" ukochanego tuszu. Otrzymana mikstura może spływać, odbijać się na powiece a nawet uczulić!!!!!! Każdy tusz to góra pojemność 15 ml no i musi się kiedyś skończyć:-)

wtorek, 5 czerwca 2012

Il Profvmo

Dzisiaj jedynie zjecie dodaję:-)
Buteleczki tej marki są klasyczne jak "stare" perfumy. Ale zupełnie mi to nie przeszkadza bo lubię tego rodzaju estetykę.